| << | Luty 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | | | | |
Księga gości
|
|
|
2009-02-08
Marzenia-czy można porównać je do promieni słońca?
|
Marzenia...
Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z dążenia do nich? Dlaczego nasze marzenia tak łatwo odchodzą od nas? Czym one są? Nasze mysli, które chcielibysmy by sie spełniły, wydaje sie iż mozna porownać je do światła ktore jest nietrwałe, gaśnie na wietrze, zapala sie od błyskawicy, trudno je uchwycić, niczym promień słońca-a jednak warto o nie walczyć (Paulo Coelho).
Każdy z nas marzy. Tracimy je choć... chcemy by nie odeszły od nas, a jednak walczymy o nie-choć wiemy ze się nie spełnią lub też nie damy rady by do nich dojść. Jednak dają nam pewna nadzieje na coś.
Jednak są ludzie ktorzy zawsze, kiedy jestesmy w przysłowiowym dołku lub też tracimy naszą nadzieje w postaci marzeń,potrafia nas pocieszyć- wiecie o kim mówie( pisze). Tacy prywatni psychologowie. Ty jednak znikasz z nich (marzeń). Znikasz z mej glowy, myśli. Może i dobrze się dzieje- wiele osób szczególnie moi psychologowie, mowią mi, że nie pasujemy do siebie. Czy znikniesz z mych marzeń, mysli, tak że patrząc w Twe w oczy nie będę myśleć o Tobie, będę na Ciebie patrzeć jak na każdego z moich kolegów, tak zwyczajnie. Niewiem, dlaczego na Ciebie zwrociłam uwagę-ale żałuje tego. Znów mogę zadać pytanie ,,Dlaczego to właśnie Ty". Patrząc teraz na Ciebie mogę stwierdzić jedno, że moje nadzieje zwiazane z Tobą były kolejnym popełnionym przeze mnie błędem, jakich popełnie jeszcze zapewne miliony w swym życiu. Teraz chce jednego, zapomnieć o Tobie jako o kimś więcej niż koledze. Nie robić sobie więcej nadziei. Jeśli Ty mnie nie zauważasz to nic z tym nie zrobię , do przyjaźni nie da się nikogo namówić, jężeli ta druga osoba tego nie chce. Może już niedługo znajdę kogoś kto bardziej będzie zwracał na mnie uwagę? Tego niewiem. Co będzie to będzie ale już bez Ciebie. |
|
Komentarzy:
1
|
|
2009-01-17
Czemu to Ty sprawiasz taki zawód memu secu?
|
Czemu ktoś, na kim nam zależy,
potrafi sprawić nam taki zawód,
a my wtedy aż tak rozpaczamy i przeżywamy to,
przecież jakby to był ktoś inny,
to nie przejelibyśmy się tym aż tak.
Ty niestety nadal bliski mojemu sercu.Dlaczego to właśnie ty to zrobiłeś. Niby nic, a jednak tak wiele przykrości mi sprawiasz. Jeśli kiedyś odnajdziesz i przeczytasz tych kilka stron, to może wtedy się domyślisz o kim tak pisze, może wtedy zauważysz, że istnieje taka osoba. Zrobiłeś tyle przykrości, nie wiem może nieświadomie- dlaczego ja Cię zawsze usprawiedliwiam,ale jednak zrobiłeś to. Ale może zacznę od początku.
Był taki pewien dzionek w szkole, chyba Drożdż zaproponował nam krotki spacerek, ale jeśli dobrze pamiętam to tylko ja sie zdecydowałam. Byłyśmy na dole, czyli parter, Ty miałeś wtedy chyba matmę. Nieważne, co miałeś za lekcje, ważny wtedy byłeś ty. Drożdż jednak pierwsza Cię dojrzała. Wtedy nie byłam pewna czy to Ty. Ja może i nie byłam, ale kto inny był. Siedziałeś wtedy sam, jak rzadko kiedy, wokół Ciebie nikogo nie było. Miałeś słuchawki na uszach, Drożdż coś powiedział. Po jakiejś chwili zastanowiłam sie i niestety musiałam sie zgodzić. Miała racje, wyglądałeś wtedy jak biedne, głodne i opuszczone dziecko-aż mi się Ciebie żal zrobiło.
Ale jednak, nawet jak już sobie to uświadomiłam, to jak wtedy wyglądałeś twoja osoba w mojej głowie zagasła, lecz tylko na chwilę. Znow zadawałam sobie pytanie ,,Dlaczego Ty". Miałam ochotę wtedy podejść do Ciebie, lecz moja pewność siebie nie jest aż tak rozwinięta.
Niestety 16 stycznia zestarzałam się o kolejny rok, więc do szkółki wzięłam cukierki, ale w rzeczywistości i w myślach czekałam tylko na życzenia od kilku osób, w tym od Ciebie. Na korytarzach mijałam wiele osób które składały mnie życzenia ale Ciebie wśród nich nie było. Aż do pewnego momentu, kiedy akurat byłam po kawę, a w drodze powrotnej spotkałam Ciebie, pod salą w której miałeś lekcje. Powiedziałam sobie wtedy tak,,A czemu by samej nie zaaranżować takiej sytuacji" i podeszłam. Ty akurat szukałeś czegoś w plecaku a ja swobodnie, jak rzadko kiedy gadam sobie ze znajomymi płci przeciwnej zapytałam,,poczęstujesz się" a Ty mi na to:,, Nie dzięki". Wierz mi bardzo się zdziwiłam,pomyślałam sobie, wydawałeś sie takim fajnym i wrażliwym, kulturalnym chłopakiem. A tu jednak nie. Odeszłam delikatnie mówiąc, troszkę zdenerwowana a nawet wkurzona na Ciebie. Później zastanawiałam sie dlaczego znowu Ty.
Często zadawałam sobie takie pytanie, ale jeszcze ani razu nie dałam jakiejś sensownej odpowiedzi. Może to Ty powinieneś jej udzielić? Może. Ale kto to wie. Teraz już raczej nie liczę ,że się domyślisz.Ale Czemu taki wtedy byłeś? Nie mam zielonego pojęcia, czerwonego też nie, ani pojęcia żadnego koloru.
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2008-12-30
|
,,Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści.
Miejmy się na baczności przed jej ofiarą - myślącym samotnikiem".
Ty samotnikiem nie jesteś, ale dobrym kolegą, na pewno w razie konieczności i przyjacielem, ale do samotników raczej nie należysz, choć kto wie może i tak. Wokół Ciebie jest wiele osób, ale czy to Co jest w Twoim sercu to tez tłum? Może w środku jesteś samotny i nie masz komu zdradzić swoich uczuć, marzeń.Może szukasz kogoś na siłę, lecz bez skutku. Tego niewiem.
W moich myślach jednak jesteś, cały czas krąży tam Twoja osoba. Nie wymienię twojego imienia, choć jest popularne i piękne. Jednak Twoj charakter i osobowość nie jest tak rozpowszechniony jak Twoje imię. Dlaczego Ty? To pytanie zadaje po raz kolejny, na pewno nie ostatni. Znajomi mówią mi, ze się zmieniłam, a szczególnie Mała która dziś mi to uświadomiła- właśnie za to Ją cenie Za to iż jest inna, zawsze jest sobą, ma własne zdanie. Jest przyjaciółką którą można cenić a nawet trzeba, bo takich ludzi rzadko sie spotyka. Mówi, że stałam się bardziej melancholijna, coraz mniej wesoła. Dlaczego? Nie znam odpowiedzi na to pytanie choć często je sobie zadaje. Może dlatego że dawno Cię nie widziałam. Jesteś jedna z nielicznych osób, której widok, sprawia mi przyjemność, a zarazem uśmiech na mojej twarzy chociaż, że mam zły lub też smutny dzień. Dzień w którym raczej nie mam powodu do uśmiechu lecz Ty potrafisz zmienić moje nastawienie, jak niewiele osób.
Mieszkasz niedaleko mnie, a ja tęsknie chwilami za Tobą tak, jak byś był na drugim końcu tego cholernego świata. Teraz Ty się bawisz, a ja znów nie mogę przestać o Tobie myśleć.Dlaczego? Jak wiele dla mnie znaczysz wiedza nieliczni. Gdy myślę o Tobie mój świat zanika. Może nie znam Cię dobrze, to i tak wiem ,że jeśli odważyłabym się do Ciebie iść, jak bym miała problem to Ty pomożesz, lecz ja tego nie zrobię, bo jestem nieśmiała. Taka już mam naturę. Jednak dziękuje Ci za życzenia świąteczne i noworoczne. Szkoda, ze je czytałam, a nie słuchałam ale i tak moje serce wtedy zaczęło bić mocniej, a umysł był w zaćmieniu. Na razie jesteś w górach i baw się dobrze.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2008-12-30
Dlaczego to właśnie On
|
,,...i znowu pustka w czterech śćianach...
rozpacz przychodzi znów o świcie...
już chyba nigdy sie nie zdarzy coś co przyspieszy serca bicie.."
Dobrze powiedziane. Moje serce jest puste. Dlaczego? Tego nie wiem. Chociaż nie. Jest w nim wiele miejsca, zajętego również. W mym sercu jest jednak pustka, którą może zająć szczególna osoba – Ty. To właśnie Ty mógłbyś sprawić, że moje serce zaczęłoby szybciej bić. Zadasz pytanie „Dlaczego ja?”. Niestety nie udzielę Ci odpowiedzi. Sama nie wiem. Może gdybyś to nie był ty moje życie wyglądałoby całkiem inaczej. Może tak samo. Może nawet nie znalibyśmy się. Może nie wiedzielibyśmy o swoim istnieniu, a może to właśnie „coś” skierowało nas na podobną drogę. Po co gdybać? Co ma się wydarzyć to będzie. Jednak jesteś w mych myślach, głowie. Wielokrotnie próbowałam Cię wymazać ze swej pamięci, ale wierz mi, to nie jest łatwe. Od niedawna jestem wesoła. Zazwyczaj. Kiedyś moje życie wyglądało inaczej. Całkowicie inaczej. Nie było takie radosne, a tym samym ja też nie. Teraz chcę sprawić by moje życie wyglądało troszkę inaczej. Kiedyś wiele osób nawet mnie nie zauważało. Teraz mam więcej znajomych, a także przyjaciół, na których nigdy się nie zawiodę. Jednak czegoś brakuje. Osoby do przytulenia się, pogadania, ale tak inaczej. Krótko mówiąc brakuje mi Ciebie. Wiem jednak, że ty mnie nie zauważasz. Może kiedyś to się zmieni.
Co z tego, że jestem i chyba zawsze będę dużym dzieckiem w „tych” sprawach? Jestem nieśmiała w stosunku do chłopaków. Może gdybym odważyła się podejść do Ciebie i powiedzieć Ci to, co czuję. Może coś by to zmieniło. Może wyśmiałbyś mnie w towarzystwie swoich kolegów. Może wystarczyłaby Ci szczera rozmowa. Głupie zastanawianie się, które może zmienić całe nasze życie. Chciałabym poznać Cię bliżej. Czy to ważne? Na początek chcę, żebyś mnie zauważył, ale nie jako zwykłą dziewczynę jakich miliony chodzą o tej planecie tylko kogoś innego. Kogo? Na to pytanie sam odpowiedz.
Takie rozważania nasunęły mi się podczas długiego, samotnego spaceru. Rozmyślanie zakończyło się wraz z odgłosem hamującego samochodu, zresztą znanego mi, bo jak się okazało należał on do mojego brata ciotecznego. Gdy podwoził mnie do domu, wydarzyło się coś dziwnego. Nieświadomie odeszłam dość spory kawałek od mojego miejsca zamieszkania i wtedy usłyszałam tę melodię „Już chyba nigdy się nie zdarzy coś, co przyspieszy serca bicie”.
|
|
Komentarzy:
3
|
|